wtorek, 20 stycznia 2015

Pani Guzikowa Rozdział 4 : ‘’Nie zrób tylko żadnej głupoty’’

- Bronek… - powiedziała po chwili Wanda.
Wpadli sobie w ramiona. Bronek marzył aby zobaczyć się z Wandą. Nie wiedział jednak, że w takich okolicznościach. Nawet przez chwilę nie pomyślał o tym, że Wanda może działać w podziemiu.
- Nawet nie wiesz jak ja za tobą tęskniłam. - powiedziała Wanda wtulona w Bronka.
-Ja też. - odpowiedział Bronek.
Stali wtuleni w siebie jeszcze przez dłuższą chwilę. Byli szczęśliwi, że znowu są razem…
**************************
Wanda odprowadziła wszystkich do swoich kwater. Janek idąc przez Warszawę rozglądał się z nadzieją, że gdzieś ujrzy Lenę. Jednak nigdzie jej nie widział. Wszyscy mieli pozostać w mieszkaniach aż dostaną przydziały do poszczególnych kryjówek. Jankowi jednak trudno było wysiedzieć. Chciał ją tylko zobaczyć. Postanowił wymknąć się na chwilę na miasto. A dokładniej do mieszkania Leny.
**************************
Michał i Władek zostali przydzieleni do jednej kwatery. Władek nie był zadowolony, że znowu będzie musiał niańczyć swojego młodszego brata.
- Nie zrób tylko żadnej głupoty.- Władek powiedział do Michała jak tylko zostali sami w pokoju.
Michał jednak puścił to mimo uszu. Jaką niby głupotę miał zrobić? CELINA. Od razu pomyślał o Celinie. Musiał się z nią spotkać. Po prostu musiał. Ale Władek nie mógł się o tym dowiedzieć.
**************************
Ksiądz był bardzo uprzejmy i widać było, że zdążył już polubić Krzysztofa. Celina prawie cały czas milczała.Krzysztof podstępem przyprowadził ją do księdza mówiąc żeby wybrali się razem na spacer. Celina nie miała najmniejszej ochoty na spacer i to w dodatku w towarzystwie Krzysztofa. Jednak bardzo nalegał więc Celina zgodziła się niechętnie.Kiedy dotarli do kościoła Celinę zamurowało.
- Po co tu mnie przyprowadziłeś?- spytała chłodno.
- Jak to po co? Musimy ustalić datę ślubu. - odpowiedział Krzysztof.
- Już o tym przecież rozmawialiśmy. Po co się tak spieszyć? Nie może być tak jak jest teraz?
- Jak to po co? Kochamy się.Powinniśmy wziąć ślub. Chyba, że zmieniłaś zdanie?
Miała szanse. Miała szanse wszystko zakończyć. Zakończyć to co nie powinno się zdarzyć. Nie kochała go.Nie mogła go dużej okłamywać. Już mu miała odpowiedzieć kiedy ksiądz podszedł do nich radośnie zapraszając do siebie.
- Witam was serdecznie. -powiedział ksiądz.
I nagle szansa zniknęła. Nie mogła przecież teraz przy księdzu powiedzieć swojemu narzeczonemu że go nie kocha. Właściwie nigdy nie kochała, że nie chce wyjść za niego za mąż i że cały czas myśli o innym mężczyźnie. Nie mogła mu tego zrobić. Po prostu nie mogła.
- Siadajcie. Ślub. Tak? Mamy kilka wolnych terminów. Pierwszy termin jest na za miesiąc… - powiedział ksiądz.
- Świetnie. - powiedział Krzysztof przerywając księdzu.
- A następny termin? - spytała Celina.
- Następny termin jest…. za pół roku. To który termin życzą sobie państwo? - zapytał ksiądz.
- Za miesiąc. - powiedział Krzysztof.
- Za pół roku. - powiedziała w tym samym czasie Celina.
Ksiądz spojrzał niepewnie na parę.
- To może wy się zastanowicie i jak już coś uzgodnicie to przyjdziecie. - powiedział ksiądz.
- Dobrze. Dziękujemy. Do widzenia. - powiedział Krzysztof.
Wyszli już od księdza. Szli w milczeniu przez dłuższą chwilę. Celina nie zamierzała się odzywać. Jednak ciszę przerwał Krzysztof.
- Ślub odbędzie się za miesiąc.- powiedział Krzysztof nie czekając na odpowiedź Celiny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz