poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pani Guzikowa Rozdział 2 : ''Wreszcie jesteśmy w Polsce panowie''

Myślała o nim cały czas. Poznali się jeszcze przed wybuchem wojny. Zakochała się w nim. Nie widziała go ani razu od wybuchu wojny. Może nawet lepiej, że go nie spotkała. Wiele się u niej zmieniło od ich ostatniego spotkania. Miała narzeczonego. Krzysztofa. Poznali się, kiedy Krzysztof uratował jej życie wyciągając ją we wrześniu spod sterty gruzów. Widziała, że spodobała się Krzysztofowi. Ona jednak nie czuła do niego to co on czuł do niej. Była z nim w ramach wdzięczności za uratowanie życia.Myślami była cały czas przy Michale. Bardzo chciała go znowu spotkać. Jednak gdy dłużej o tym myślała przechodziły jej dreszcze. Co mu miała powiedzieć? Że ma już kogoś? Może nawet lepiej, że go nie jeszcze nie spotkała. Nawet nie miała pewności czy Michał też nie miał już kogoś. Czy ją dalej pamiętał?

*****************************************************

Siedzieli już na pokładzie samolotu.Niebawem mieli skoczyć do kraju. Bronek myślami był już w Polsce. Od wybuchu wojny nie widział Wandy ani razu. Myślał o niej codziennie. Wyobrażał sobie tysiące wersji jak będzie wyglądało ich pierwsze spotkanie po kilku latach. Zdawał sobie jednak sprawę, że ona nie będzie mogła się dowiedzieć, że wrócił do kraju. Że żyje. Ta myśl przerażała go. Chciał ją tylko zobaczyć.

******************************************************

Władek nie mógł doczekać się skoku do Polski. Jednak nie z takiego samego powodu co jego koledzy. Na Władka nie czekała w kraju narzeczona. Nigdy nie był dobry w rozmawianiu z kobietami.Zazdrościł Michałowi tego, że potrafił uwieść prawie każdą kobietę. Jednak od dłuższego czasu Michał przestał uganiać się za dziewczynami. Ale cóż. Może wreszcie spoważniał? Przemknęła Władkowi taka myśl po głowie. Nie miał zamiaru niańczyć po skoku dalej brata. Miał ważniejsze sprawy na głowie. Chciał walczyć. Wyobrażał sobie setki akcji w którym Władek brał główny udział. Teraz to mogło stać się możliwe…

******************************************************

Janek wiedział, że po skoku jest zakaz kontaktowania się z najbliższymi. Wyciągnął z kieszeni zdjęcie Leny.Przynajmniej mógł popatrzeć na jej zdjęcie.
- Co tam masz? - powiedział oficer, który miał przerzucić czterech cichociemnych bezpiecznie do kraju.
- Zdjęcie mojej narzeczonej. -odpowiedział Janek.
- Daj to. - powiedział oficer,który po chwili podarł zdjęcie Leny na małe kawałeczki.
Wszyscy patrzeli osłupieni na niego.
- Ma ktoś jeszcze jakieś zdjęcie? - spytał oficer. Odpowiedziała mu tylko cisza.
-Nie rozumiecie, że jak was znajdą z tymi zdjęciami to jest pewny wyrok dla waszych bliskich. - powiedział oficer.
Po chwili Bronek wyciągnął zdjęcie Wandy. Spojrzał na nie jeszcze raz po czym podarł je bardzo starannie.Gorycz ściskała go za gardło ale wiedział, że trzymanie w kieszeni zdjęcia swojej narzeczonej było wielkim niebezpieczeństwem dla niej.
- Wszyscy już pozbyli się zdjęć?- spytał oficer.
Władek nie miał narzeczonej więc nie miał żadnego zdjęcia. Michał jednak nie mógł znieść tego, że nie dość że nie będzie mógł spotkać się z Celiną to jeszcze ma zniszczyć jej zdjęcie.
- Tak. Wszyscy. - odpowiedział Michał. Nie myślał o konsekwencjach. Przecież czemu mieliby ich niby Niemcy złapać. Byli wyszkoleni. Nic im nie groziło. Tak myślał Michał. Czego później żałował…

******************************************************

Skoczyli.Michał, Władek, Janek i Bronek czterech cichociemnych którzy przylecieli z Anglii do swojej ojczyzny aby wyzwolić ją z okupacyjnego terroru.
- Wszyscy są? - spytał Władek rozglądając się po terenie.
- Wszyscy. - odpowiedzieli prawie chórkiem.
- Dobra. Zakopujemy spadochrony.- powiedział Władek.
- Widzieliście gdzieś partyzantów? - spytał Michał.
- Tylko przez chwilę mignęły mi ogniska ale szybko znikły. – powiedział Janek
- No to musimy dostać się do Warszawy na własną rękę. - powiedział Władek.
- Wreszcie jesteśmy w Polsce panowie. - powiedział z dumą Bronek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz