Godzinę później byli już w Warszawie. Dotarli pod adres, który dostali
jeszcze w Anglii. Mieli tam czekać na łączniczkę, która odprowadzi ich
do swoich kwater. Przywitał ich tam mężczyzna koło pięćdziesiątki.
- Dzień dobry. My w sprawie kupna mebli. - powiedział hasło Władek.
- Witam. Zapraszam. -odpowiedział mężczyzna.
Weszli powoli do mieszkania. Na stole czekał już na nich posiłek.
- Zapraszam. Częstujcie się. -powiedział gospodarz po czym wyszedł z pokoju.
- Jakoś za bogato tutaj. - powiedział Bronek.
- Nie sądzicie, że ten gospodarz jest jakiś… dziwny ? - spytał Janek.
- Sądzicie, że to kapuś? -spytał Michał popijając kawę.
- Nie wiem, ale trzeba to sprawdzić. - odpowiedział mu Władek.
Razem z Jankiem zakradł się pod drzwi pokoju w którym właśnie przebywał gospodarz. Rozmawiał z kimś przez telefon.
- Ja, ja. Ich verstehe. - powiedział do słuchawki.
Janek i Władek byli już pewni jednego. Ich gospodarz był kapusiem…
******************************************************
Celina właśnie przygotowywała obiad kiedy nagle Krzysztof wpadł do mieszkania jak burza.
- Co się stało? - spytała Celina.
- Łapanka była. Dobrze, że udało mi się uciec. Gdybym wpadł Komendant by się nieźle wkurzył. - odpowiedział zdyszany Krzysztof.
Celina
milczała. Ostatnio Krzysztof coraz bardziej działał jej na nerwy. Ciągle
przechwalał się swoimi znajomościami. Cały czas powtarzał, że nie może
mi dokładnie powiedzieć czym się zajmuje ale gdyby coś mu się stało to
sam Komendant Główny przyszedłby złożyć Celinie kondolencje. Gdyby nie
to, że uratował jej wtedy życie już dawno by od niego odeszła.
- Wiesz co mi to uświadomiło? -powiedział Krzysztof wyrywając Celinę z zamyślenia.
- Co? - spytała Celina.
- No ta łapanka. Jesteśmy razem już tyle czasu. Powinniśmy się wreszcie pobrać.
- Co? Ale po co się tak spieszyć?
-
Jak to po co? Nie chcę zginąć wiedząc, że się z tobą nie ożeniłem. A w
tych czasach śmierć czai się za każdym rogiem. Powinniśmy się pobrać jak
najszybciej kochanie. - powiedział Krzysztof po czym zaczął całować
Celinę namiętnie.
Celina była nieobecna. Nigdy nie myślała, że
będzie musiała wyjść za Krzysztofa za mąż. Owszem byli zaręczeni ale
jakoś nigdy nie rozmawiał o ślubie a Celina mu o nim nie
przypominała.Teraz gdy sam to zaproponował Celina zdała sobie sprawę w
jakiej była sytuacji.Miała wyjść za mąż za mężczyznę, którego nigdy nie
kochała. Mężczyznę którego darzyła uczuciem wtedy przy niej nie było.
Musiała wymyślić jakieś wyjście z tej całej sytuacji. Jeżeli było jeszcze
jakieś wyjście...
******************************************************
Pod
kamienicę podjechało kilka furgonetek. Chłopaki od razu słysząc warkot
silników i głosy Niemców zerwali się na równe nogi podbiegając do okna.
Wchodzili do ich kamienicy.
- Co się dzieje? - powiedział zaniepokojony gospodarz widząc wszystkich gości przy oknie.
- Wsypa. - powiedział Bronek.
- Co? Jaka wsypa? - pytał z niedowierzaniem gospodarz.
- Siedź cicho. Ty zginiesz jako pierwszy kapusiu. - powiedział Władek przykładając gospodarzowi pistolet do skroni.
Michał
i Janek podeszli powoli do drzwi przygotowani na to, że za chwilę
wpadnie tutaj kilku niemieckich oficerów. Jednak głosy milkły. Podeszli
do okna aby zobaczyć o co chodzi.Okazało się, że Niemcy przyjechali
tutaj po kogoś ale na pewno nie po nich.
- Nazwaliście mnie kapusiem. -powiedział z żalem gospodarz.
- Przepraszamy pana. Myśleliśmy,że pan pracuje dla Niemców. Słyszeliśmy kawałek pana rozmowy… - odpowiedział Władek.
- Owszem pracuję dla Niemców ale nie jako kapuś tylko jako piekarz. Niemcy zamawiają u mnie chleb.
- Naprawdę pana przepraszamy. -powiedział Janek.
Przerwało im pukanie do drzwi.Gospodarz poszedł aby otworzyć drzwi.
- To do was panowie. -powiedział gospodarz wpuszczając piękną panią do pokoju zostawiając ich samych.
- Serwus panowie. Słyszałam, że był kocioł w tej…. - przerwała kobieta kiedy spojrzała na Bronka.
Michał,
Władek i Janek zdezorientowani spojrzeli na początku na siebie a potem
na Bronka. Żaden nie wiedział o co chodzi. Bronek wiedział.
Łączniczką była Wanda ….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz