wtorek, 28 lipca 2015

''Pani Guzikowa'' : Rozdział 9 : ''To koniec...''

Janek bardzo cieszył się na pierwszą akcję. Stresował się, że coś może pójść nie tak ale zawsze lubił takie wyzwania. Podobnie jak jego siostra Kasia. Na wspomnienie siostry Janka ogarnął smutek. Na początku wojny zastał swoją kamienicę całą w gruzach. Nikt nie przeżył.. W mieszkaniu wtedy byli rodzicie, brat Staszek i najmłodsza z nich siostra Kasia. Trudno mu było się z tym pogodzić, że w jednej chwili stracił całą rodzinę. Jedyną osobą jaka mu została to była Lena… Janek był już prawie pod murami getta. Chciał odwiedzić Lenę jeszcze przed akcją. Przy wejściu stało dwóch strażników. Janek wstrzymał powietrze. Podszedł do nich.
- Przepustka! - powiedział jeden ze strażników.
- Proszę. - odpowiedział Janek dając strażnikowi swoją przepustkę.
- Po co tu idziesz?
- Na sprawę w sądzie. Zostałem wezwany jako świadek.
Strażnik spojrzał niepewnie na Janka. Janek zamarł. Wstrzymał oddech żeby nie było widać po nim żadnych emocji.
- Wchodzić! – powiedział wreszcie strażnik wpuszczając Janka przez bramę.
Udało się. Janek miał do samego końca wątpliwości. Ale jednak udało się ! Najgorsze miał już za sobą teraz musiał tylko znaleźć mieszkanie Leny.

******************************************************

- Co oni tak co chwilę chodzą tam i z powrotem? – spytała Celina przebudzając się.
- Nie wiesz? Szykuje się nowy transport. – odpowiedziała Rina. Dziewczyna z którą Celina od razu złapała dobry kontakt.
- Jak to transport?! Dokąd?
- Pewnie do Oświęcimia.
- Ale… Ale przecież…
- Ej. Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. – powiedziała Rina uspokajając Celinę. Jednak na nic się to zdało.
- Wywieźli już kogoś? – spytała Celina. Od razu pomyślała o Michale. Chciała go jeszcze zobaczyć. Ich ostatnie spotkanie nie można było zaliczyć do udanych. Byli przesłuchiwani. Nie mogli nawet przyznać, że się znają.
- Nie wiem. Przecież siedzę tutaj z tobą.
- Przepraszam.. Po prostu mam tutaj kogoś …Bliskiego…
- Spokojnie. Może się mylę… Może nawet nie będzie żadnego transportu…
Celina uspokoiła się. Przecież gdyby miałby być transport to już każdy by o nim wiedział. Zamknęła oczy aby na chwilę odpocząć kiedy nagle drzwi do celi otworzyły się.
- Pobudka! Transport! – powiedziała strażniczka.
To koniec. Ta myśl przeszyła Celinę od razu….

******************************************************

Bronek bił się z myślami. Wanda wyrządziła mu straszną krzywdę wracając do Karola ale w sumie nie miał za co jej winić. Nie miała pewności czy dalej żyje.. Gdy zobaczył ją z dzieckiem chciał od razu wykonać wyrok na Karolu ale gdy teraz więcej o tym myśli wie, że to może bardzo skrzywdzić Wandę. A jednak w głębi duszy dalej ją kocha. Umówił się na spotkanie z Cyną aby powiedzieć jej, że nie da rady wykonać wyroku..
- To już bez znaczenia.. – odpowiedziała od razu Cyna.
- Jak to bez znaczenia ?! – spytał Bronek.
- Po naszym ostatnim ‘’spotkaniu’’ zniknął.. Zaszył się pewnie gdzieś na wsi. Ale nie mamy żadnych wiadomości gdzie. Wiemy, że zostawił żonę i dziecko.
- O… - Bronek zaniemówił. Wiedział że Karol to tchórz ale żeby zostawić Wandę i dziecko… To już była przesada.
- Słuchaj… Wiem.. Znaczy domyślam się, że ta żona tego Ryszkowskiego nie jest ci obca.. Coś między wami było?
- To już nie ważne..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz