wtorek, 28 lipca 2015

''Pani Guzikowa'' Rozdział 11: ''Chciałbym zatrzymać teraz czas''


-Janek! Boże Janek! – Rina pobiegła prosto w ramiona Janka. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Myślała, że Janek zginął na początku wojny. Nie miała od niego żadnej wiadomości.
-Kaśka. Nie wiedziałem.. Myślałem, że … Boże czemu nie dawałaś żadnego znaku życia? Co się z tobą działo?
- Czy to teraz ważne? Ważne jest to, że wreszcie się odnaleźliśmy. Choć muszę przyznać braciszku, że zmężniałeś. Taki dorosły się zrobiłeś.
- Mówi to specjalistka od ładunków wybuchowych, która jeszcze nie dawno biegała jak ją Pan Bóg stworzył po dworze.
-Przestań! – Rina szturchnęła Janka w ramię. – Ty lepiej opowiadaj co się u ciebie zmieniło przez te lata.
- Wybuchła wojna.. Ale pewnie to już wiesz. No i jestem strasznie szczęśliwy bo odnalazła się moja młodsza siostra. Ale to już pewnie też wiesz.
-Nie wygłupiaj się. Mówię poważnie. Co ty robiłeś przez te lata?
- W Anglii byłem.
- Nie gadaj. Jesteś jednym z tych spadochroniarzy?
- Jak zawsze sprytna.. A czy.. czy wtedy kiedy zbombardowano naszą kamienicę to czy wtedy…
- Czy ktoś jeszcze się uratował?
-Tak..
- Nie wiem. Wiem tylko, że rodzice zginęli na miejscu a co ze Staszkiem to nie mam pojęcia. Szukałam go ale.. no nie udało się.
-Rozumiem. Cieszę się, że tutaj jesteś.
- A ty? Co z Leną. Widziałeś się z nią od wybuchu wojny?
- Lena jest w getcie..
- Co?

******************************************************

Celina z Michałem szli wzdłuż Wisły tam gdzie kiedyś się poznali. Tylko, że przez ten czas zdążyło się wiele zmienić. Oboje dużo przeszli. Ale nic się dla nich w tej chwili nie liczyło prócz swojego towarzystwa.
-Ślicznie wyglądasz.- powiedział Michał zatrzymując spacer i łapiąc Celinę za rękę. – Nic się nie zmieniłaś.
- Ty też. – odpowiada z uśmiechem Celina. Michał po woli przysunął się do Celiny i pocałował ją w usta.
- Chciałbym zatrzymać teraz czas. – mówi Michał całują Celinę.
- Ja też. – odpowiedziała mu pocałunkiem. Jednak uświadomiła sobie jedną rzecz. Jest dalej zaręczona z Krzysztofem….

******************************************************

Lenie dalej uśmiech nie schodził z twarzy. Wreszcie się z nim spotkała. Minęło już trochę czasu od ich spotkania ale dalej czuła jakby to było wczoraj. Szła właśnie z Rutką do domu. Rutka mówiła coś ale Lena jej nie słuchała dalej myślała o Janku. Kiedy nagle zobaczyła mroczki przed oczami i upadła.
-Lena! – krzyknęła Rutka pomagając Lenie wstać. –Lena! Co ci?
- Co..? Nic.. tak jakoś słabo mi się zrobiło..
- Jakoś tak blado wyglądasz.. Na pewno wszystko dobrze?
-Tak tak.. – próbowała iść dalej jednak znowu opadła i zwymiotowała.
- Czekaj. Odprowadzę cie do domu. Powoli…
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz